-Effy! Nie możesz znowu tam iść!- ryknął mój brat na cały dom. Myślał, że swoimi argumentami jakoś mnie przekona aby została w domu? Człowieku w jakiej ty epoce żyjesz?! Jest piątek, imprezy początek.
-Nie dramatyzuj- powiedziałam krótko biorąc do ręki kurtkę. Wyszłam z domu, a w oczy od razy rzucił mi się czarny samochód, który należał do Jenny. Uśmiechnęłam się pod nosem i podbiegłam do samochodu.
Wsiadając do niego poczułam, że ta noc będzie nie zapomniana.
-Gotowa?- spytała Jenny, patrząc na mnie z uśmiechem od ucha do ucha.
-Oczywiście- odpowiedziałam jej opierając głowę o siedzenie.
-No to ruszamy- powiedziała odpalając samochód.
Zapowiada się bardzo ciekawa noc..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz